poniedziałek, 10 lipca 2017

Niagara Falls

W przeciągu ostatnich dwóch miesięcy bardzo dużo zmieniło się w moim życiu. Mnóstwo wydarzeń miało wpływ na wiele sytuacji, które mnie spotkały i spotkają w przyszłości.
Zaczął się też u mnie okres wakacji w związku z czym jestem wiecznie w podróży.
Wracając do domu nawet nie chowam walizki tylko najzwyczajniej w świecie wymieniam jej zawartość. Pochłonął mnie wir pracy i niemalże jak przed laty wróciłam do życia na walizkach, ale
na szczęście zawsze kochałam i wciąż kocham wyjazdy- te małe i te duże.

Jedno z ciekawszych i piękniejszych miejsc jakie ostatnio odwiedziłam to jedyne w swoim rodzaju wodospady Niagara. 

   


**PO KLIKNIECIU W ZDJECIE OBRAZ SIE POWIEKSZY.

Do wyjazdu nastawiona byłam sceptycznie. Głównie dlatego, że była to wycieczka nie prywatna, a "szkolna" i aby zaliczyć 4 kredyty chciałam czy nie chciałam musiałam jechać. Grupa, z którą jechałam okazała się być dosyć liczebna, bo pojechaliśmy na 5 pełnych autobusów.
Mieliśmy do wyboru dwa hotele- jeden po stronie amerykańskiej, drugi po stronie kanadyjskiej. Ja z racji tego, że w Kanadzie jeszcze nie byłam oczywiście zdecydowałam się zostać w hotelu po stronie kanadyjskiej.
Wodospady można było już podziwiać stojąc na granicy, na moście "Rainbow Bridge" i wierzcie mi widok jest beznadziejny. Pierwsze co pomyślałam stojąc na granicy to to, że zmarnowałam weekend.
Wszystko było nie tak jak być powinno- wodospady wcale nie były tak ogromne i wspaniałe jak sobie to wyobrażałam, hotel był taki sobie i nie miałam pomysłu jak spędzić piątkowy wieczór.

Wszystko zmieniło się w przeciągu 2-3 godzin. Okazało się, że nasz hotel ulokowany jest praktycznie w centrum, w okolicy mieliśmy kilka klubów, więc po zameldowaniu w hotelu poszłam z koleżankami zwiedzić okolice i ostatecznie wylądowałyśmy w klubie, w którym bardzo dobrze się bawiłyśmy. 


      



Jak to po imprezie bywa w sobotę rano wstałam z ogromnym bólem głowy, a trzeba było się zbierać nad wodospady. Miałyśmy wykupione atrakcje i jedna z nich miała limit czasowy, więc musiałyśmy się spieszyć.
Postanowiłyśmy zacząć zwiedzanie po stronie amerykańskiej, ponieważ też na tej stronie miałyśmy opłacone atrakcje. Spacer z Kanady z powrotem do USA zajął nam około 20 minut.
Nie potrzebowałam dużo czasu, aby zmienić nastawienie i zdanie na temat wodospadów. W momencie kiedy zobaczyłam to wszystko z bliska nie mogłam przestać ich podziwiać- coś niesamowitego.

Wodospady Niagara są majestatyczne i niesamowicie silne, a ich siłę miałam okazję poczuć niejednokrotnie. Na początku udałyśmy się na rejs po rzece pod same wodospady. Im bliżej wodospadu byliśmy tym silniejsze były prądy. Nie da się opisać tego słowami, trzeba to przeżyć. 
      














Kolejna atrakcja na którą się udałyśmy pozwoliła nam prawie, że dosłownie wejść pod wodospad i wierzcie mi lub nie był to zdecydowanie najlepszy prysznic w całym moim życiu. Na górę wróciłyśmy całe przemoknięte i mimo na prawdę fantastycznej pogody- zmarznięte, ale z wielkimi uśmiechami na twarzach.








 Na prawdę z perspektywy czasu muszę przyznać, że była to jedna z krótszych, a zarazem jedna z lepszych wycieczek w całym moim życiu i z wielką chęcią ją powtórzę, z wielką chęcią wybiorę się tam po raz drugi. Na pytanie czy polecam odpowiadam "jak najbardziej!". Przed zobaczeniem tego wszystkiego na własne oczy bardzo długo zastanawiałam się co tak wyjątkowego w tym miejscu jest, że inspirowało i wciąż inspiruje setki ludzi. W trakcie zajęć teoretycznych, które miałam parę miesięcy przed wycieczką dowiedziałam się jak wiele filmów, poematów, obrazów, sztuk teatralnych i wiele, wiele więcej było zainspirowanych właśnie wodospadami Niagara. Po osobistym sprawdzeniu doskonale rozumiem. Jest to miejsce, które ma w sobie aurę spokoju, ale i szaleństwa. Miejsce, które zapiera dech w piersi i skłania do refleksji. Byłam, widziałam, doświadczyłam.

Czy polecam odwiedzić? Jak najbardziej! Czy i mnie to miejsce zainspirowało?
Zdecydowanie tak.










**PO KLIKNIECIU W ZDJECIE OBRAZ SIE POWIEKSZY.




6 komentarzy:

  1. Oj slicznie tam jest. Wybieram sie wybrac moze po Nowym Roku zobaczyc Niagare. Mysle ze warto

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak najbardziej warto! Jednak polecilabym poczekac ba kolejna wiosne, glownie ze wzgledu na pogode i uwazam, ze nie bedziesz w stanie skorzystac z najlepszych atrakcji jak MAID OF THE MIST

    OdpowiedzUsuń
  3. Jejku, niesamowite widoki. Zazdroszczę bardzo :D
    Zapraszam na https://kosmezyka.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Ojejku ale Zazdroszcze! Chcialabym zobaczyc te wodospady na zywo. Milych wakacji kochana, buziaki!

    Caiawichowska

    PinkyPromiseGang 👈🏻oddaje obserwacje

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziekuje bardzo, ale akurat nie wakacje, ja mieszkam w Stanach ;)

    OdpowiedzUsuń