![]() |
| Trafalgar Square |
Cofnijmy się kilkanaście miesięcy wstecz, do czasu, gdy mieszkałam w Londynie.
Decyzja o wyprowadzce z Polski była nagła, spontaniczna i wszystko działo się bardzo szybko.
Zaraz po powrocie ze Stanów (gdzie byłam na wakacjach w Nowym Orleanie, LA) w Listopadzie 2015 roku wiedziałam, że chcę czym prędzej tam wrócić i wiedziałam, że pracując i mieszkając w Warszawie nie ma fizycznie możliwości żeby wrócić prędko, a za cel postawiłam sobie Marzec 2016 r. Zaczęłam więc rozmawiać z kolegom, który mieszka w Anglii i kilka dni później miałam kupiony bilet w jedną stronę- z Warszawy do Londynu.
Decyzja o wyprowadzce z Polski była nagła, spontaniczna i wszystko działo się bardzo szybko.
Zaraz po powrocie ze Stanów (gdzie byłam na wakacjach w Nowym Orleanie, LA) w Listopadzie 2015 roku wiedziałam, że chcę czym prędzej tam wrócić i wiedziałam, że pracując i mieszkając w Warszawie nie ma fizycznie możliwości żeby wrócić prędko, a za cel postawiłam sobie Marzec 2016 r. Zaczęłam więc rozmawiać z kolegom, który mieszka w Anglii i kilka dni później miałam kupiony bilet w jedną stronę- z Warszawy do Londynu.
Przylatując do Anglii miałam zapewniony dach nad głową za uprzejmością kolegi, zero pracy i 170 funtów w portfelu, więc za ciekawie to to nie wyglądało. Decyzja o wyprowadzce z Polski była nagła, spontaniczna i wszystko działo się bardzo szybko.
![]() |
| London Eye |
Pracę znalazłam po kilku dniach od przylotu, w samym centrum miasta, dosłownie 7-10 minut spacerem od słynnej Oxford Street i dzięki temu tak jak sobie założyłam, tak też się stało, w Marcu ponownie przyleciałam na wakacje do USA, gdzie z Washington'u DC pojechałam do Outer Banks w North Carolina i tam spędziłam Spring Break.
| Buckingham Palace |
| Buckingham Palace |
Być może są to tylko moje odczucia, ale praca i życie w Anglii jest bardzo łatwe. W większości miejsc otrzymuje się tygodniową wypłatę, tak jak i w większości przypadków za mieszkanie płaci się tygodniowo, bardzo rzadko płaci się za miesiąc z góry. Te czynniki bardzo ułatwiły mi zbieranie pieniędzy na wyjazd do Stanów. Oszczędzanie na bilety zajęło mi zaledwie 3 tygodnie bez zbędnego odmawiania sobie czegokolwiek.
Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że kochałam życie w Anglii i, bardzo za tym tęsknie, ale cofając się do czasu kiedy na prawdę tam byłam było kompletnie inaczej. Pogoda była depresyjna przez większość czasu kiedy tam byłam, codziennie wstawałam o 6 rano do pracy, gdzie spędzałam 10,5 godziny dziennie i dodatkowo 5 godzin w każdą sobotę. Spędziłam w Londynie pół roku, w tym czasie przeprowadzałam się 4 razy, za każdym razem w kompletnie inną część Londynu, co niesamowicie utrudniało sprawę, gdyż Londyn jest ogromny i przemieszczenie się z jednego miejsca do drugiego zabiera sporo czasu i często też nerwów. Przez większość czasu byłam tam kompletnie sama, nie miałam z kim porozmawiać, z kim spędzić czasu po pracy czy w jedyny wolny dzień tygodnia- niedzielę. Więc prawda jest taka, że z dnia na dzień zamiast robić się łatwiej było mi tylko ciężej i ciężej, co spowodowało, że po powrocie z Washington'u postanowiłam czym prędzej wrócić z Anglii do Polski. W samolocie z USA do Anglii obmyślałam cały plan. Musiałam wrócić do Polski dokończyć prawo jazdy, które zaczęłam robić przed przeprowadzką, ale niestety przed wylotem do Londynu zdążyłam zdać tylko część teoretyczną, więc w Polsce czekała na mnie jeszcze część praktyczna. Zdecydowałam się na wyjazd jako Au Pair i wtedy też zdecydowałam się na agencję Au Pair Care, więc czekało mnie sporo pracy nad aplikacją w związku z czym byłam bardzo podekscytowana na powrót do kraju.
Dosłownie po wylądowaniu, tego samego dnia przeprowadziłam się po raz trzeci- z Brixton na Wood Green, było to spowodowane dużym konfliktem między mną, a moim współlokatorem, wtedy zaczął się dla mnie czas, który zapowiadał się jako najcięższy.
Zostało mi raptem kilka tygodni w Londynie, nie miałam mieszkania, przez 3 tygodnie mieszkałam u dziewczyny, którą poznałam przed wylotem, bo musiałam znaleźć do pracy kogoś kto przez okres mojej nieobecności mnie zastąpi. Musiałam wykombinować coś na resztę czasu i im mniej czasu mi zostawało tym bardziej traciłam nadzieję. Dwa dni przed moją musową czwartą przeprowadzką odezwał się do mnie stary znajomy którego poznałam, gdy mieszkałam w Krakowie (czasy liceum), który jak się okazało mieszkał ode mnie 15-20 minut i zaoferował mi mieszkanie na moją końcówkę londyńskiej przygody.
Czas, który wydawał mi się być najtrudniejszym i najcięższym do przetrwania okazał się najlepszym czasem jaki spędziłam w UK. Do tego stopnia, że próbowałam przebookować bilet do Polski co niestety mi się nie udało. W drodze na lotnisko zalewałam się łzami, że wcale jednak nie chcę wracać. Nagle pokochałam miasto, którego nienawidziłam i dziś z przyjemnością bym tam wróciła.



London to zdecydowanie moj drugi dom :) Zapraszam do mnie na bloga o moich przygodach z podrozowaniem :)
OdpowiedzUsuńKiedy dużo podróżujesz ludzie mówią “jaka jesteś światowa”, “Tobie to dobrze”, “niektórym się powodzi”, “ale Ci zazdroszczę”, “gdzie tym razem lecisz” niektóre określenia bywają uszczypliwe, inne dodają skrzydeł. Niestety smak podróży bywa bardzo gorzki... https://brbadventures.wordpress.com/2017/03/03/slodko-gorzki-smak-podrozy/
Kasia